ZEGAR  NA  AKADEMIKU  PRZY  PL. NARUTOWICZA
-
Piotr Mierzejewski  &  Michał Oleksiak
.
Górne piętra głównego budynku Kolonii Akademickiej przy ul. Akademickiej 5 w Warszawie - widok fasady od
strony pl. Narutowicza. W prawym górnym rogu tarcza zegara.
Fotografia: Michał Oleksiak, 9 maja 2024.
-
 
Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku warszawski Cech Zegarmistrzów i
Złotników ozdobił stolicę zegarami wieżowymi z kurantami. Wszystkie one - a było ich aż 21 - wykonano
w czynie społecznym. Najsłynniejszy z nich, zegar na Zamku Królewskim, uruchomiono w lipcu 1974 roku.
.
Cech nie pominął dzielnicy Ochota i dwutarczowy zegar o napędzie elektrycznym ufundował na budynku
głównym Kolonii Akademickiej przy placu Gabriela Narutowicza (ul. Akademicka 5). Ruszył on w lutym roku
1969. Wzbudzał dużą sensację, gdyż kuranty jego głośno wygrywały pierwsze takty Etiudy Rewolucyjnej
Fryderyka Chopina.

Obie tarcze tego zegara wykonane zostały ze skalnych płyt (piaskowiec? gnejs?), ułożonych w
charakterystyczny promienisty wzór. Zaniedbywany zegar psuł się kilkakrotnie, aż zamilkł i zamarł na
początku lat 90. XX wieku. Czy na zawsze?

Przed laty Politechnika Warszawska obiecała zreanimować zegar i wziąć go pod stałą opiekę. Jakby nie
było, Akademik zamieszkiwany jest przez jej studentów. I co? I nic się nie zmieniło - Politechnika stoi jak
stała i zegar też stoi jak stał.
Obie tarcze zegara umieszczonego w narożniku fasady głównej Akademika.
Fotografia: Michał Oleksiak, 9 maja 2024.
 
 
Pan Maciej Koczocika, architekt i mieszkaniec Starej Ochoty, mający jak twierdzi, emocjonalny stosunek
do zegara, wypowiedział się o nim w skierowanym do nas e-mailu. Jego refleksje, barwne i merytoryczne
zarazem, przytaczamy w całości poniżej.
 
BROSZA NA AKADEMICKIM MUNDURKU
MACIEJ KOCZOCIK

Zegar w samym narożniku fasady głównej Akademika, przełamujący symetrię całej kompozycji, zawsze
kojarzył mi się z elegancką broszką w stylu
Art Deco. Coś w tym jest, bo sama forma i estetyka tego
urządzenia nawiązuje do tego stylu, mimo że została wykonana już w innej epoce. Mamy więc do
czynienia z pewną formą historycyzmu, ale bardzo elegancką i ciekawą … Właśnie jak odziedziczona po
prababce broszka przypięta do formalnego, akademickiego mundurka fasady Domu Studenckiego.
Geometryczne tarcze narożnikowego zegara zamknięte w kwadratach, składają się z precyzyjnie
ułożonych, skomponowanych elementów niczym kontrastowe mozaiki, gdzie każdy element powstałego
obrazu podkreśla podział tarczy na 12 godzin.

Po jednej stronie, od placu Narutowicza, tarcza ma jasne wypełnienia kamienne jako okresy, ciąg czasu,
a ciemne jako cezury, graniczne znaczniki, które stają się dzięki takiemu zabiegowi czytelne z większych
odległości. Po drugiej stronie narożnika jest odwrotnie i to ciemne wypełnienia stanowią o odcinkach
czasu, a jasne przecinki o granicach godzin.

Igraszka w postaci dwóch obliczy zegara, bratnich cyferblatów, jest nie tylko wyrazem funkcjonalności i
dbałości o odpowiednią dostępność i czytelność upływającego czasu z różnych perspektyw widokowych,
ale i pokazaniem indywidualizmu tego detalu szytego na miarę. Nie jest to ta sama zegarowa koperta po
prostu skopiowana wzdłuż krawędzi budynku. Warto to docenić, jako autentyczne i rzemieślnicze
spojrzenie na taki element w budynku, który ewidentnie został przemyślany i tak zaprojektowany. To
bardzo przyjemny przykład jak detal architektoniczny potraktowany rzemieślniczo staje się też powoli
detalem urbanistycznym.

Każda tarcza, a lepiej powiedzieć geometryczna, kontrastowa mozaika, licuje się z fasadą, nie odstaje
ani nie zagłębia się, tak więc stanowi element tekstury budynku, mimo wszystko odróżniający się od
tynkowanej elewacji.
Clue programu to masywne, aczkolwiek eleganckie w pociągłym kształcie czarne
wskazówki zegara, odstające od tarczy czytelnie podkreślając fakt mechanicznego urządzenia i funkcję.
Wskazówki dają dodatkowy ciekawy aspekt estetyczny – walor cienia rzuconego na tarczę zegara, a w
odpowiednich porach dnia, wymykający się z geometrycznego, symetrycznego układu, spontanicznie nieco
na elewację. Jest w tym poetyckość ulotności, zmienności i baraku możliwości powstrzymania biegu
czasu, którego zamknięcie w ramy, jednostki, cezury jest po prostu umowne.

Pozostaje trzymać kciuki za wszelkie inicjatywy mające na celu nie tylko odświeżenie czy remont
Akademika, ale i zadbanie o takie detale jak Zegar, który mimo upływu czasu jednak zamarł w bezruchu.
.
 
Autorzy dziękują p. Patrycji Kühn, art. plastyk, za jej udział i zaangażowanie w przygotowanie tego artykułu.
 
Opublikowano w niedzielę 26 maja 2024 roku.
                 
                 
Siewierska 16 - dom Hirszbeina i Lipsztata
Plac Zawiszy Czarnego. Wiersz Jana Janiczka
Siewierska 16
czyli dom Hirszbeina i Lipsztata
"Plac Zawiszy Czarnego"
Wiersz Jana Janiczka
Akademicka 3 czyli kicz,
aż oczy bolą